|
Też mi wakacje. Od tygodnia ciągle leje. Jak trzeba było się uczyć do matury, to wtedy za oknem pogoda idealna na wyjazd nad morze. A teraz… Dobrze, że mam chociaż internet w domu. Wyjazd odwołałam. No bo co robić na Helu, kiedy tam 15 stopni, huragany, tajfuny i burze. Tylko trzęsienia ziemi tam brakuje. Zaliczka oczywiście przepadła. Zresztą ja to może i bym pojechała, bo wolałabym nawet i deszcz i mróz nad morzem, ale z przyjaciółmi, niż siedzenie samej w domu. A tak tylko klik i klik. Najpierw gdy włączę komputer uruchamiam komunikator i przeglądam opisy na gg. Sama nuda, no bo przecież co mnie obchodzi, że Anka jest z chłopakiem w Paryżu, Andrzej słucha disco polo, a Darek ma poprawkę z socjologii. Każdy coś robi, mniej lub bardziej ciekawego, każdy czegoś słucha, co prawda disco polo nie jest zbyt wybrednym rodzajem muzyki, ale to też muzyka. I każdy czymś się stresuje, a moi znajomi głównie wynikami matur. Kiedy już obejrzę wszystkie opisy, otwieram przeglądarkę. W radiu leci muzyka, a ja czytam wszystkie głupotki z najpopularniejszych portali, a to że ta powiększyła sobie piersi, a ta kiczowate buty miała na jakiejś imprezie, a ta zerwała z tym, a że od podgrzewania jedzenia w mikrofalówce można dostać raka itd. Później zabieram się za szachy, pasjanse, kalambury i tak mija mi dzień. Na koniec zawsze czytam horoskop, który mówi co mi się jutro przydarzy, chociaż dobrze wiem, że to będzie kolejny nudny dzień.
You must be logged in to post a comment. |