Monitoring szkół

Program monitoringu wizyjnego szkół budził pewne kontrowersje od początku, kiedy Roman Giertych zaplanował jego wprowadzenie. Istotnie, można go postrzegać dwojako. Z jednej strony, monitoring szkół jest kosztowny. Instalacja kamer, zaplecza do rejestracji – kosztuje. Z drugiej strony – problem brutalności i przestępstw w szkołach, w tym ciężkich, takich jak dystrybucja narkotyków, trudno opanować w inny sposób. Przeciwnicy instalowania monitoringu szkół argumentowali, że przecież na przerwach w szkole są nauczyciele dyżurujący. No, osoby tę tezę promujące chyba nie były nigdy w szkole po tym, jak same ją ukończyły. Co znaczy jeden nauczyciel dyżurujący na każdym piętrze, jeśli na korytarzach tego piętra kręci się jak w ulu kilkuset uczniów? Niemożliwością jest zauważenie większości nagannych zachowań w takim przypadku, bez użycia monitoringu wizyjnego szkoły. Poza tym należy domniemywać, ze co sprytniejsi uczniowie lub dilerzy będą próbowali odwrócić uwagę nauczyciela, np. prowokując bójkę lub udając uraz czy chorobę, żeby w drugim końcu korytarza spokojnie dokonać przestępstwa. Monitoring szkoły może nie likwiduje takich zachowań od razu, jednak pełni bardzo istotną rolę prewencyjną. Oraz, oczywiście, jeśli feralna sytuacja zostanie za jego pomocą zarejestrowana, nagranie takie będzie pełniło istotną rolę dowodową w sądzie, czego znaczenia nie można umniejszać!




    Podobne tematy poruszono :

  • Monitoring szkół – czy będzie przerwany?
  • Niedługo zaczyna się wdrażanie forsowanego przez MEN pod rządami Romana Giertycha programu monitoringu szkół. Będzie on finansowany poprzez dofinansowywanie celową dotacją samorządów, będących organami założycielskimi szkół. W ramach...


Comments are closed.